Troszkę lata w zimie – Malezja, Tajlandia, Singapur – luty 2016

Image

Początkiem 2015 zadecydowaliśmy, że na 10 rocznicę ślubu lecimy bez dzieci na Dominikanę oczywiście z biura all inclusive itp :). Termin ustalony na ferie zimowe 2016 ze względu na dzieci(bardziej żeby dziadków odciążyć od problemów szkolnych:) ) oraz z racji że żona jest nauczycielem wiec innych opcji nie było. W kwietniu zacząłem szukać ofert na wybrany termin, zupełnie przypadkiem trafiłem na stronę http://www.flipo.pl i stało się, oferta przelotu z Budapesztu do Kuala Lumpur za 1700 zł od osoby i dokładnie w tym terminie który szukamy. Żona pokręciła nosem „Malezja”, a po co tam, co tam będziemy robić? Nie pozostało nic innego tylko klik forum F4F relacje z Malezji które kilka dni wcześniej czytałem więc wiedziałem czym mogę żonkę zainteresować. Małe naciski, że oferta bdb, szczególnie jeżeli chodzi o termin wyjazdu i że musimy się spieszyć bo zaraz pewnie zniknie :). Podziałało :) lecimy do Malezji. Początkowo miało być zwiedzanie Kuala Lumpur i okolic, odpoczynek na Langkawi oraz zwiedzanie Singapuru. Tak też zostały kupione przeloty na miejscu, jednak żonce spodobało się Ko Lipe, także Langkawi zostało zamienione na Ko Lipe, a samo Langkawi zostało jako miejsce przesiadkowo/noclegowe.
Przelicznik walut: 1 RM = ok. 1 zł, 10 THB = ok. 1 zł.

Plan podróży:
12.02. Wyjazd z Rzeszowa do Budapesztu
12.02. Lot BUD-IST13.02 Lot IST-KUL
13.02-16.02 zwiedzanie Kuala Lumpur i najbliższych okolic
16.02 – Lot KUL-LGK nocka na Langkawi, zakupy, szybkie zwiedzanie
17.02 – Prom na Koh Lipe
17.02-22.02 – wypoczynek na Koh Lipe
22.02 – powrót na Langkawi i nocleg, postaramy się zobaczyć jak najwięcej
23.02 – Lot LGK-KUL-SIN
23.02-26.02 – zwiedzanie Singapuru
26.02 – Lot SIN-KUL
26.02-27.02 – nocleg w Kuala Lumpur, zakupy
27.02 – Lot KUL-IST27.02 – Lot IST-BUD
28.02 – powrót z Budapesztu do Rzeszowa

Informacje Praktyczne:Bagaż -zdecydowaliśmy się na plecaki jako główne bagaże i jeden mniejszy podręczny.
Elektronika – Tablet Yoga 2, aparaty szt 2 , GoPro Hero 3.
Szczepienia – WZW AB , Tężec-BłonnicaLeki i repelenty – na robale itp. Mugga Strong Spray 50% DEET
Co do leków to apteczka bogata pewnie przesadzone, ale lepiej mieć niż nie mieć:)

Jutro rano wyjazd. Jak będzie dostęp do wifi to zapodamy coś nowego :)

12.02.2016

Po 5h jazdy dotarliśmy na lotnisko w Budapeszcie. Wifi jak widać działa :)

Image

Image

Jak wszystko idzie dobrze coś się musi popsuć :)
Lot do Stambułu opóźniony o 40 min zamiast Airabasa jakiś zdezelowany Boeing. Więc zostaje 30 min na przesiadkę. Na szczęście bramki nie były daleko od siebie, ale kawałek lotniska pokonaliśmy w dość szybkim tempie :).

Do KL przylecieliśmy o czasie, lot bardzo przyjemny, jedzenie też niczego sobie.

13.02.2016

Wylądowaliśmy o 17:10

Po otrzymaniu pieczątki wjazdowej, ruszyliśmy po odbiór bagażu.

Image

Image

Filmik z jazdy kolejką między terminem przylotów a terminalem odbioru bagażu:

Bagaż dojechał w całości. Zapakowaliśmy wszystko na wózek i zjechaliśmy na dół na terminal autobusowy. Koszt przejazdu z KLIA na Puduraya 10RM od osoby. Jechaliśmy na miejsce ok godziny wliczając w to tankowanie autobusu, pewnie mieliśmy za ciężki bagaż i kierowca bał się że nie dojedzie:) .

Z przystanku do hotelu mieliśmy do przejścia ok 300m, i nie uniknęliśmy przebiegania z tobołami przez czteropasmową drogę :).

Image

A to nasz Hotel 99 Pudu – 3 noce za 410 RM
Image

Image

W hotelu zameldowaliśmy się ok 20. Szybkie rozpakowanie, przebranie w coś na tutejszy klimat i ….. I zaczęło padać, najpierw delikatnie, a za chwilę zaczęła się konkretna ulewa. Przestało padać ok 21:30 więc zadowoleni wyruszyliśmy z hotelu w kierunku Petronas Towers.
Udało nam się przejść jakieś 200m i następną godzinę spędziliśmy pod wiatą obserwując pływające samochody:)

Image

Image

W końcu dotarliśmy na miejsce

Image

Image

Image

Image

Image

Petronasy klasycznie

Image

Image

I trochę inaczej :)

Image

Image

Image

14.02.2016

Od rana piękna pogoda więc plan to Batu Caves, a po powrocie chcemy zaliczyć Little India i Chinatown. Szybkie śniadanie w hotelowej restauracji, do wyboru kuchnia europejska lub miejscowa. Wybraliśmy opcję nr.2 niestety nie podeszła nam, trochę rozczarowani ruszyliśmy na pobliską stację Plaza Rakyat, skąd dostaliśmy się na Kl Sentral. Na KL Sentral kupiliśmy bilety na KTM do Batu Caves. Bilety trzeba kupić w kasie bo żaden automat nie działa. Przejazd ok 30 min, koszt 2,60 RM od osoby w jedną stronę. Bilety trzeba zachować do kontroli przy wyjściu ze stacji. Wejście do Batu Caves znajduje się bezpośrednio przy stacji (wystarczy iść z tłumem turystów :)). Jeżeli chodzi o nas to miejsce to nie zrobiło na nas wielkiego wrażenia. Najfajniejsze są małpy :) Chociaż te strome, wysokie schody robią wrażenie. Sama jaskinia byłaby ładniejsza bez farby na ścianach. Na pewno jest to przeżycie dla wyznawców hinduizmu, a było ich naprawdę dużo.

Rzut na Batu Caves

Image

Pierwsze spotkanie z małpami

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Z Batu Caves wróciliśmy KTM na KL Sentral. Następnym punktem zwiedzania było Little India. Przeszliśmy przez Mall i udaliśmy się w prawo. Ulica nazywa się Jalan Tun Sambanthan. To bardzo blisko.

Image

Image

Image

Image

Miejsce jest pełne zapachów i kolorów. Zjedliśmy po drodze pyszne pączki, a u mamaka roti canai za 1,60 RM.

Potem przeszliśmy przez Petaling Street w chinatown. Ulica tłoczna, znaleźliśmy staruszka który od lat w tym samym miejscu piecze placuszki z cukrem i orzechami, które też skosztowaliśmy. Cena jednego placka 1RM. W pobliżu jest Central Market, warto wejść i zaopatrzyć się w pamiątki – są ceny :) Kupiliśmy tam trzy magnesy, które zbieramy z każdego wyjazdu. Cena 10RM za trzy sztuki.

Image

Image

Image

Image

Image

Ze stacji Pasar Seni, która jest w pobliżu Central Market wróciliśmy kolejką do hotelu. Szybki prysznic, odpoczynek i pojechaliśmy na kolację do polecanej restauracji Madam Kwan na 4 piętrze centrum handlowego Suria w Petronas Towers.
Jak wychodziliśmy z hotelu zaczęła się akurat ulewa. Ale mogliśmy prawie suchą stopą dojść na stację kolejki dzięki daszkom nad chodnikami, nawisom przy budynkach i zadaszonym przejściom (około 500m z hotelu na stację!).
Tam zjedliśmy naprawdę pyszny nasi lemak (najlepszy z dotychczas kosztowanych tutaj). Smak ryżu był przepełniony kokosem. W sumie zamówiliśmy dwa duże dania, jedno mniejsze i deser. Koszt około 60RM + 10RM napiwku naliczanego procentowo.

Image

Image

Image

Image

Byliśmy tak obżarci, że ledwo wróciliśmy do hotelu ;)

15.02.2016

Plan na dziś: Park Ptaków, Park Orchidei, Park Jeleni, meczet.
Z hotelu pojechaliśmy na KL Setral, gdzie przesiedliśmy się na KTM i pojechaliśmy na stara stację Kuala Lumpur. KTM jeździ co około pół godziny, więc przed zejściem na peron warto sprawdzić rozkład i zejść na peron krótko przed przyjazdem pociągu (perony nie są klimatyzowane i są bardzo gorące i duszne).
Ze stacji wychodzimy lewą stroną (patrząc w kierunku jazdy pociągu). Po wyjściu ze stacji kierujemy się w prawo do podziemnego przejścia pod ulicą. Idziemy w prawo i po lewej stronie widać już meczet. Warto na KL Sentral w punkcie informacji turystycznej pobrać mapkę atrakcji KL.
W meczecie rozbieramy buty i czekamy na wymianę strojów. Spotykamy wielu Polaków :)
Meczet warto zwiedzić, budowla jest piękna i ogromna. Turyści we fioletowych strojach wyglądają zabawnie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po wyjściu z meczetu trzeba kierować się mapką, bo niestety nie ma strzałek do Parku Ptaków na rozwidleniu ulic i można się pomylić jak my i nadrobić 1,5 km „spaceru” pod górkę w upale. Park ptaków warto zobaczyć, chociaż cena biletu to 50RM/osoba. Przeżycie niesamowite, dziesiątki pawi i innych ptaków egzotycznych spaceruje swobodnie wokół zwiedzających park.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Spędziliśmy w parku jakieś trzy godziny spokojnie spacerując. Warto zaopatrzyć się wcześniej w wodę. Ceny w parku bardzo europejskie ;)
Potem poszliśmy do parku orchidei i hibiskusów. Wejście free. W parku ładnie, ale bez fajerwerków. Byliśmy już dosyć zmęczeni chodzeniem…

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Potem poszliśmy do parku jeleni. Znaleźliśmy jedną zagrodę z jeleniami i klatkę z mausdeer’ami (ale te ostatnie pochowały się i nie widzieliśmy żadnego. Podsumowując: park jeleni można sobie odpuścić.

Image

Image

Image

Ruszyliśmy do hotelu (oczywiście kolejką, cena chyba 3 RM za osobę), po drodze zatrzymaliśmy się na jedzeniu u mamaka:

Image

Roti tisu na słodko za 4RM:

Image

Naan garlic + cheese za 5RM:

Image

Nasze ulubione mango lassi – bez tego nie możemy się obejść, pijemy 1-2x dziennie – tutaj za 5,50 RM

Image

Na koniec próbujemy pierwszy raz tosai – taki sztywny cienki naleśnik o ciekawym smaku z sosami – 1,60 RM

Image

Obsługa tradycyjnie przynosi karteczkę z rachunkiem, z którą po konsumpcji idzie się do kasy i uiszcza zapisaną kwotę. Napiwki podobno nie wchodzą w grę – mogłyby obrazić obsługujących.

Po tym pysznym i tanim jedzeniu idziemy do hotelu, bierzemy prysznic i odpoczywamy. Wieczorem idziemy w stronę Jalan Alor (jedzeniowa ulica). W pobliżu naszego hotelu wchodzimy do kolejnego mamaka i jemy kurczaka tandori oraz naan. Kurczak nie powala na kolana (jest suchy, ale to może wina tego, że jest już późno i piekł się cały dzień…?) – koszt 8,50 RM, naan 2 RM.

Image

Image

Naszym celem jest wymiana euro na baty tajskie po najlepszym kursie. Warto sprawdzić kursy w kilku kantorach (w tej okolicy było ich kilka). Znaleźliśmy najlepsze ceny obu przewalutowań i zaoszczędziliśmy około 80 zł.
W drodze do hotelu natknęliśmy się na ogromną imprezę, myśleliśmy, że to chińskie wesele, ale okazało się, że Chińczycy świętują po raz kolejny chiński Nowy Rok. Było na co popatrzeć :)

Image

Image

Wszystkiego nie da się skosztować :) Żołądki mają swoją pojemność :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Skosztowaliśmy chińskich pierożków, ale w ogóle nam nie posmakowały. Oddaliśmy jednemu ze śpiących na chodniku (nie ma takich osób dużo, ale się zdarzają w niektórych miejscach, nie są w ogóle agresywni, nigdy nie są pijani (rzecz jasna), po prostu śpią wieczorami na kartonach).

16.02.2016

Rano spakowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę na dworzec autobusowy Pasar Seni skąd odjeżdżają autobusy na lotnisko Subang. Autobus 772 odjeżdża średnio co 10-15 min. Czas przejazdu zależny od natężenia ruchu, my jechaliśmy ok godziny. Cena biletu naprawdę śmieszna biorąc pod uwagę odległość lotniska od centrum KL (3 RM od osoby)
Image

Image

Image

Lotnisko jest malutkie,odprawa zajmuje kilka minut, mimo to ruch jest ogromny samoloty odlatują co 15 min.
Image

Image

Image

Image

Przelot na Langkawi trwa ok godziny mimo to załapaliśmy się na darmowe przekąski i napoje :)

Image

Image

Image

Image

Po wylądowaniu od razu odczuliśmy zmianę klimatu wyższa temperatura niż w KL i zdecydowanie mniejsza wilgotność powietrza

Image

Image

Image

Nasz hotel Geo Park znajduje się w The Oriental Village. Wychodząc z hotelu i skręcając w prawo wchodzi się do kolejki Cable Car. Jednak my skorzystamy z niej dopiero po powrocie z Ko Lipe. Noc w Hotelu kosztowała ok 100RM. Transport z lotniska kosztował 26RM opłacony w budce na lotnisku.

Image

Image

Mapka The Oriental Village.

Image

Image

Image

Skorzystaliśmy też ze sklepu Duty Free który również znajduje się w The Oriental Village. Za 3 litry zapłaciliśmy 130 RM. Warto kupić coś przed wyjazdem na Koh Lipe ze względu na ceny i kiepski wybór alkoholi na wyspie. Drinki kosztują najczęściej 200 THB lub więcej.

Image

Image

Image

Kolację zjedliśmy w Pakistańskiej knajpce. Minusem The Oriental Village jest to że wszystko jest tam zamykane o 19:00 także zakupy i jedzenie trzeba załatwić do tej godziny.

Image

Image

Image

Do plaży trzeba przejść ok 500m.

Image

Nie brakuje też polskich akcentów.

Image

A to jaszczurki przyklejone do sufitu nad wejściem do hotelu :)

Image

17-22.02.2016
Rano zbieramy się szybko i o 8 rano jesteśmy przy recepcji. Pan dzwoni po taksówkę i 5 minut później jedziemy na Telaga Terminal. Płacimy 16 RM za kurs z naszego hotelu. Na rezerwacji rejsu mieliśmy informację, że należy być 2 godziny przed wypłynięciem. My byliśmy 1 godzinę wcześniej i tak się wyczekaliśmy. Nie ma potrzeby tak wcześnie być, nie ma to też wpływu na kolejność później rozdawanych paszportów. To samo tyczy się powrotu z Koh Lipe na Langkawi. Przed odpłynięciem wypełnia się dokumenty. Po jakimś czasie wszyscy przechodzą jakieś 300 m do okienka kontroli paszportowej.

Koszt w dwie strony 466 RM za dwie osoby. Rezerwacja na stronie https://telaga-terminal.com/

Image

Image

Image

Rejs trwa jakieś 1,5 godziny. Na początku siedzieliśmy w zamkniętej części łodzi (liczba miejsc 160!). Po jakimś czasie odkryliśmy, że jest możliwość przejścia na górny, odkryty pokład i tam miło spędziliśmy resztę rejsu (oprócz nas były tu tylko dwie inne osoby!).

[Image

Image

Image

Image

Dopływamy do Koh Lipe:

Image

Przesiedliśmy się na platformę i czekaliśmy na miejscowe łodzie, które zabierają turystów na ląd. Po dopłynięciu do wyspy wysiada się w płytkiej wodzie, więc pełne buty nie są wskazane :)

Pierwsza nasza fotka – jeszcze z plecakami na plecach, idąc w stronę Immigration Office. Tutaj oddajemy paszporty i czekamy, aż nas wywołają do okienka w celu zrobienia zdjęcia i załatwienia spraw wjazdowych do Tajlandii.

Image

Po załatwieniu papierków czekamy na transport do hotelu. Jest on darmowy i nic nie musieliśmy robić, po prostu zaczekać na pana z wózkiem :) Załadował on na niego nasze bagaże, przeszliśmy jakieś 200 m i wsiedliśmy na pakę do busika, który nas zawiózł pod drzwi hotelu.

Image

Image

Zarezerwowaliśmy hotel Harmony Bed & Bakery przez booking.com za 8250 THB za 5 nocy. Standardowa cena to 2200 za noc, ale już po naszej pierwszej rezerwacji pojawiła się jakaś specjalna promocja, którą nawet pani w recepcji była zdziwiona. Anulowaliśmy bezpłatnie pierwszą rezerwację za 11000 THB i wzięliśmy ten sam pokój za niższą cenę :) Recepcjonistka musiała wykonać kilka telefonów, żeby nam wynająć pokój za tę cenę, dobrze, że mieliśmy wydruki rezerwacji :)

Image

Po rozpakowaniu i prysznicu ruszyliśmy na Walking Street w celu znalezienia polecanej restauracji Leonardo, w której można zjeść dania kuchni tajskiej oraz włoskiej. Właścicielami są Włoch i Tajlandczyk :) Ceny są bardzo przystepne, większość dań z mięsem kosztuje 100 THB, sea food 120 THB. Wcześniej zaopatrzyliśmy się w owocowe shake’i u Madam YooHoo (jej stoisko jest tuż obok (shake’i kosztują 40-50 THB i są robione ze świezych owoców z dodatkiem lodu – pychota!!! Można tu dostać również tajskie naleśniki). Nasz filmik ukazujący temperament tej starszej pani:

Image

Image

Image

Image

W Leonardo byliśmy jeszcze raz kilka dni później. Zjedliśmy trzy dania, wypiliśmy piwo i owocowego shake;a, zapłaciliśmy jedynie 425 THB. Jedliśmy Fried Seafood with sweet sour, Thai massaman curry chicken i Fried with cashew nut chicken. Było pyszne!

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po obiedzie w Leonado resztę dnia spędziliśmy na plaży Pattaya Beach. Plaza jest długa, przeszliśmy ją wszerz i wzdłuż, a następnego dnia postanowiliśmy eksplorować kolejną z trzech głównych plaż Koh Lipe – Sunset Beach.

W drodze na plaże Kasia kupiła okulary (200 THB).

Image

Kupiliśmy obrane mango (30 THB, ale lepiej kupować pokrojone za 40 THB, bo bez noża trudno je zjeść :))

Image

Droga na plaże (jest ona dość odległa od Walking Street):

Image

I sama plaża Sunset:

Image

Image

W knajpce przy plaży zamówiliśmy piwo i kanapki z tuńczykiem (ceny wyższe niż przy Walking Street, ale smacznie i w wygodnych leżakach z widokiem na morze w cieniu, a słońce na Koh Lipe operuje niemiłosiernie…).

Image

W drodze powrotnej z plaży:

Image

Image

Satay’e w cenie od 10 THB za kurczaka lub skórki z kurczaka – też próbowaliśmy :):

Image

Image

Przy targu z rybami, mięsem i warzywami itp. w pobliżu naszego hotelu:

Image

Garkuchnia nieopodal hotelu:

Image

Tradycyjnie po plaży bierzemy szybki prysznic w hotelu i wyruszamy w poszukiwaniu dobrej miejscówki na spróbowanie nowych smaków. W oko wpadają nam ogromne szaszłyki z ryby, kurczaka, wieprzowiny i wołowiny w restauracji King Crab w cenie 150 THB wybrany szaszłyk, ziemniak i trochę zieleniny oraz przepyszny sos. Wybraliśmy szaszłyka z ryby i wieprzowiny. Pychota!

Image

Image

Image

Resztę wieczoru spędziliśmy na Walking Street i na plaży Sunrise Beach, na której mimo nazwy zachód słońca wygląda równie pięknie (słońca wprawdzie nie widać, ale niebo jest mega kolorowe). My mieliśmy dużo sprzętu fotograficznego, ale nie nosiliśmy go całego ze sobą jak ten pan na pierwszej fotce ;)

Image

Image

W większości sklepów przed wejściem spotykamy podobny napis w rożnej formie. W dobrym tonie jest zastosowanie sie do tej prośby.

Image

Niebo o zachodzie słońca na plaży wschodzącego słońca :)

Image

Image

Image

Image

Image

Następnego dnia wyruszyliśmy na jedną z wcześniej zakupionych wycieczek (Program 2 – koszt 650 THB od osoby). Atrakcje tej wyprawy:
Koh Hin Sorn – piękne formy skaliste, ale tylko przepływamy obok nich,
Kog Lugoi – snorkowanie
Koh Dong – wyspa z małpami na plaży :)
Koh Pung – lunch i godzinny relaks na plaży, która była tylko do naszej dyspozycji
Koh Bulu – snorkowanie
Koh Hin Ngam – wyspa z pięknymi czarnymi kamieniami.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Tego dnia postanawiamy iśc na obżarstwo do restauracji serwującej ryby i owoce morza Progress. Za 490 THB „jesz ile chcesz” a raczej ile zmieściśz :) To jest wyzwanie, które podjęliśmy :) Jedzenie jest wyborne. Nie licząc surowych ryb i owoców morza, które wybiera się do upieczenia na grillu mamy do dyspozycji kilkanaście bemarów z gotowymi daniami oraz bar sałatkowy i owoce, a nawet frytki, jeżeli ktoś tęskni za europejskim jedzeniem ;) Do tego jeszcze muzyka na żywo :) i napoje w przystępnych cenach.

W drodze do restauracji:

Image

Image

Image

I sama restauracja:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

20.02.2016
Kolejny dzień wstaje na Koh Lipe. Mateusz budzi się o 5.30 aby uwiecznić wschód słońca w formie time laps’a.
Poranne scenki na plaży (na pierwszym zdjęciu kobiety składają dary buddyjskim mnichom):

Image

Image

Image

Image

Image

Słońce tak bardzo tu smaży, że niezbędny okazał się zakup kapelusza :)

Image

Image

Większość dnia spędziliśmy na plaży Sunrise Beach na słodkim leniuchowaniu :)

Image

Image

Image

Image

Znaleźliśmy tez nowe przekąski – po 20 THB (około 2,20 zł)

Image

Image

Tego dnia około 17 idziemy na plazę Sunset Beach uwiecznić zachód słońca.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

21.02.2016
Ten dzień przeznaczamy na drugą wycieczkę – po 550 THB za osobę (około 60 zł). Tym razem płyniemy na wyspy, które są położone bliżej Koh Lipe. Wycieczka zaczyna się około 10h, kończy o 15h, zaliczamy trzy snorkowania, relaks tym razem na zatłoczonej plaży oraz lunch. Na tej wycieczce rafa była zdecydowanie ciekawsza.

W ten dzień postanawiamy zjeść skromniejszą kolację – szaszłyki z ryby i kurczaka po 100 THB /szt (w cenie ćwiartka ziemniaka i zielenina :)
Image

Image

Image

22.02.2016

Rano o 8h stawiamy się z bagażami w recepcji, czekamy na transport do miejsca zbiórki. Rejs mamy o 10.30, byliśmy 2h przed wypłynięciem (zgodnie z informacją na rezerwacji biletu), ale okazało się, że mogliśmy być 45-60 minut przed odpłynięciem). Na miejscu oddajemy paszporty, otrzymujemy je dopiero w punkcie kontrolnym na Langkawi. Czekając na rejs relaksujemy się na plaży.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Odpływamy z małym opóźnieniem i nie udaje nam się dostać na górny pokład jak w drodze na Koh Lipe – drzwi są zamnięte na kłódkę. Cały rejs spędzamy w wewnętrznej kabinie z innymi pasażerami. Po dopłynięciu na Langkawi i załatwieniu spraw paszportowych bierzemy taxi do hotelu (koszt 12 RM).
Po szybkim rozpakowaniu i prysznicu wyruszamy na kolejkę Cable Car. Stację kolejki mamy 20 m od naszego hotelu Geo Park. Koszt biletu w obie strony w najtańszym pakiecie (jazda w obie strony i wizyta w kinie SkyDome) wynosi 45 RM. SkyDome warto zaliczyć, bo przeżycie jest niesamowite! Zresztą nie ma opcji kupienia biletu na samą kolejkę… Sky Bridge jest dodatkowo płatny na górze 5 RM od osoby, przy opcji dojścia na piechotę. Drugą opcją jest przejazd kolejką szynową za 10 albo 15 RM. My wybraliśmy spacer :)

img]http://static.pokazywarka.pl/i/7218792/518245/0508.jpg[/img]

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Tego dnia wybraliśmy się na jedzenie do restauracji znajdującej się przy parkingu, już za bramą Oriental Village. Jedzenie było okropne! Nie polecamy tego miejsca! Naprawdę trudno nam było uwierzyć, że w Malezji można trafić na tak okropne jedzenie ;)

W drodze do knajpki:
Image

„Wspaniała” restauracja ;)
Image

Najlepsza ryba, jaką jadłem w życiu! ;-(

Image

„Pyszna” zupa – woda z pływającą cebulą „chicken soup” wg kelnerki…

Image

Image

Po „wspaniałym” obiedzie wróciliśmy do hotelu, zahaczając po drodze sklep duty free, kupiliśmy litrowego whiskacza, żeby odkazić kichy po wspaniałym posiłku ;) Mateusz wyszedł uwiecznić nocne oświetlenie Oriental Village:
Image

Image

Image

Image

Image

23.02.2016

Lot do Singapuru z przesiadką w Kuala Lumpur mieliśmy o 13. Taksówkę zamówiliśmy na 11.20. Zdążyliśmy jeszcze pospacerować po wiosce i zjeść pyszne śniadanie – 3 placki naan (z pieca tandori) – jeden z czosnkiem, drugi z sezamem i trzeci z cebulą + sosik.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Po śniadaniu pojechaliśmy na lotnisko. Samolot był opóźniony o 40 minut, a nasza przesiadka w KL skurczyła się do 20 minut… ale zdążyliśmy :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Pierwsze wrażenia – piękne dekoracje i kwiaty na lotnisku Changi :)

Image

Image

Image

Przed wejściem do kolejki kupujemy w kasie trzydniowe Singapur Tourist Pass w cenie 30 SGD od osoby, z czego 10 SGD to zwrotna kaucja. Jedziemy do hotelu – w dzielnicy Geylang. Niektórzy tę dzielnicę odradzają, ale my jak najbardziej ją polecamy – jest dużo miejsc, gdzie można zjeść, sporo sklepów (chociaż panie w krótkich spódniczkach rzeczywiście można spotkać :)).

Nasz hotel 81 Palace:

Image

nasz pokój był ok, ale strasznie mały!:

Image

Image

Po szybkim prysznicu ruszamy na stację Aljunied i jedziemy na stację Chinatown, a następnie na Bayfront, w pobliżu Marina Sands i Gardens by the Bay. W drodze na stację zaczepiła nas mieszkanka Singapuru oferując swoją pomoc. Zaprowadziła nas za rączkę do kasy, wzięła dla nas 2 mapki metra, zaprowadziła na peron, wsiadła z nami do pociągu i nie chciała przyjąć do wiadomości, że damy sobie radę sami :) Powiedziała co i gdzie zjeść w Singapurze i z dumą obwieściła, że jest rodowitą Singapurką :) Na szczęście jej stacja była przed naszą i po długim pożegnaniu rozstaliśmy się :) Takie zachowanie nie jest jednak typowe. Tutaj każdy nie widzi nic poza czubek swojego nosa, a raczej telefonu…

Udało się nam zobaczyć dekoracje noworoczne – pani z metra powiedziała, że to ostatni dzień, kiedy można je zobaczyć:

Image

Image

Image

Tutaj kupiliśmy magnesiki:

Image

Image

Warto tu zrobić zakupy, również ubraniowe, bo ceny są bardzo przystępne.

Stacja Bayfront ma bardzo ciekawe podziemne przejście do Gardens by the Bay:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

24.02.2016

Rano jemy szybkie śniadanie w singapurskim mamaku w pobliżu naszego hotelu:

Image

Plan na dzisiaj – zwiedzamy zoo, a potem chcemy iść na Tree Top Walk – trasę przez singapurską dżunglę. Kolejką pojechaliśmy na stację Ang Mo Kio (NS16) i tutaj przesiedliśmy się w autobus nr 138. W autobusach również obowiązuje tourist pass. Jazda autobusem trwała prawie godzinę. Po zakupie biletów (cena 32 SGD + 5 SGD za bilet na objazdówkę wagonikami po zoo). Zakupu objazdówki nie polecamy, praktycznie nic nie widać, ale w naszym przypadku się sprawdziła, bo po przekroczeniu bramy zoo zaczęła się ulewa. Chcieliśmy ją przeczekać, ale okazało się, że padać nie przestaje. Deszcz towarzyszył nam przez cały dzień z mniejszym lub większym natężeniem. Zoo jest niesamowite! Nie udało nam się dojść do pingwinów i słoni, ale resztę zoo zwiedziliśmy. Polecamy je dużym i małym :)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Czego nie udało nam się zobaczyć w parku jeleni w KL, ani na jednym z pierwszych wybiegów w singapurskim zoo, to ujrzeliśmy z bliska, w dużej ilości w ogromnej wolierze nietoperzy i papug, do której weszliśmy – proszę Państwa, oto mousedeer:

Image

„Klonowanie” też widzieliśmy ;)

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Niestety po zoo wsiedliśmy do autobusu i wróciliśmy do hotelu, z powodu deszczu nie dało się zaliczyć nam Tree Top Walk. Tego samego dnia wieczorem pojechaliśmy do Maxwel Food Court – słynnego miejsca z (podobno) najlepszym jedzeniem w mieście.

Image

Image

Zjedliśmy uważanego za narodową potrawę singapurską Haianese Chicken Rice w budce Tian Tian – wg miejscowych najlepsza budka z tą potrawą. Nas Haianese Chicken Rice nie powalił na kolana…

Image

Mateusz zamówił jeszcze Fried Oysters (to mu bardzo posmakowało) oraz Char Kway Teow (które smakowało średnio)

Image

Image

Kasia tradycyjnie wypiła mango lassi :)

Z pełnymi brzuchami pojechaliśmy na pokaz laserów przy Marina Bay Sands, przy okazji podziwialiśmy znowu Singapur nocą:

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

25.02.2016

W tym dniu pojechaliśmy na wyspę Sentosa do Aquarium. Przejazd na Sentosę kolejką naziemną kosztuje 4 SGD i nie działa tu Tourist Pass. Można też przejść pieszo w jedną stronę, kolejka powrotna jest za free. Bilet do Aquarium kosztuje 32 SGD. Warto wydać te pieniądze – podobnie jak zoo to miejsce zachwyca!

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Kończąc zwiedzanie Aquarium można zajrzeć do salki, gdzie obecnie jest wystawa dotycząca Omanu. Nam szczególnie spodobały się niesamowite płaskorzeźby, które podświetlone rzucają zaskakujące cienie:

Image

Image

Image

Image

Po wyjściu z Aquarium wsiedliśmy do kolejki i wróciliśmy do centrum handlowego VivoCity w którym znajduje się stacja kolejki Sentosa Express. Następnym naszym celem było The Southern Ridges, czyli zespół parków którego cała trasa ma ok 8km. Wejście na szlak po parku znajduje się przy VivoCity.

Image

Image

Najpierw mamy do pokonania sporą ilość schodów

Image

Image

Ale po wejściu na sam szczyt, pojawiają się piękne widoki

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Nam udało się dojść do Labrador Park, na więcej nie mieliśmy już siły. Będzie pretekst żeby wrócić do Singapuru, zresztą dzień wcześniej z powodu deszczu musieliśmy zrezygnować z Tree Top Walk więc tym bardziej musimy tu wrócić. :)

26.02.2016

Ten dzień to niestety nasz ostatni dzień w Singapurze. Wstajemy rano, pakujemy plecaki następnie zostawiamy je w recepcji i wyruszamy w miasto. Po drodze na stację metra jemy szybkie śniadanie. Dziś też skończyła nam się ważność kart tourist pass, dlatego oddaliśmy je w kasie biletowej na naszej stacji. Jeszcze raz przypominamy o zakupie tych kart bo to duża oszczędność pieniędzy, ostatniego dnia przejechaliśmy z hotelu pod Marina Sands i z powrotem, a następnie na lotnisko za co zapłaciliśmy prawie 14SGD.

Mamy mało czasu dlatego wybieramy jedną atrakcję na dziś. W kasie kupujemy bilety do Cloud Forrest, koszt zakupu pojedynczego biletu to 18SGD, w pakiecie z Flower Dome wychodzi 24SGD, więc bardziej opłaca się zakup dwóch atrakcji.Po kilku minutach w środku, stwierdziliśmy że był to bardzo dobry wybór, polecamy zobaczenie tego miejsca.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

W drodze do hotelu zaliczyliśmy obiadek :) pychota

Image

Z pełnymi brzuchami zabieramy bagaże z hotelu i jedziemy na lotnisko. W Kuala Lumpur lądujemy po 17. Zgarniamy bagaże i idziemy na przystanek autobusu 772 który znajduje się ok 350m od terminala, trzeba wejść na I piętro terminala i wejść na kładkę którą przechodzimy nad czteropasmową jezdnia. Koszt biletu 3RM, niestety trafiliśmy na jakąś policyjną obławę przez co był mega korek, nasz autobus też został zatrzymany, po okazaniu dokumentów ruszyliśmy w dalsza drogę. Droga z lotniska na stację Pasar Seni zajęła nam prawie 2 godziny.

Po dotarciu do hotelu

Image

wybraliśmy się na zdjęcia nocne

Image

Image

i kolację

Image

Image

Jak zwykle wszystko było przepyszne.

27.02.2016

Na dziś zaplanowaliśmy wyjazd na Open Deck w Menara Tower, oraz spacer po Bukiet Nanas czyli skrawku lasu deszczowego w samym centrum Kuala Lumpur. Wstaliśmy wcześnie żeby się spakować i mieć więcej czasu na zwiedzanie. Jak się człowiek spieszy to wiadomo co :) Mateusz otwiera sejf żeby wyjąć kartę do płatności za bilety na wieżę a tu nic …. sejf się nie chce otworzyć. Zawsze sprawdzamy kilka razy przed zamknięciem czy kod do sejfu działa, tak też zrobiliśmy wczoraj, a dziś sejf nie przyjmuje kodu. Szybka interwencja w recepcji i czekamy na kogoś z obsługi. Po kilku minutach przychodzi pracownik z pękiem kluczy do sejfów. Otwarte, okazuje się padły baterie teraz możemy kupić bilety. Po wpisaniu kodu LOVEKLTOWER otrzymujemy 15% zniżki. Bilety kupione więc ruszamy, najpierw jedziemy na KL Sentral gdzie zostawiamy bagaże w skrytce. Koszt dużej skrytki to 20RM, skrytka jest duża nam weszły dwa plecaki główne i duży plecak fotograficzny. Jedna uwaga drzwi można otworzyć tylko raz(po otwarciu szafki żeton wpada do maszyny i nie można już jej zamknąć) więc lepiej zabrać wszystko co jest nam potrzebne przed jej zamknięciem.

Bilety kupione na 17 więc mamy sporo czasu na pobieganie po mieście. Z KL Sentral idziemy do Little India z nadzieja na jakieś pamiątki.

Image

Po drodze kupiliśmy kilka pysznych przekąsek. Nie da się minąć tej budki idąc od stacji, polecamy się zatrzymać i kupić klika z tych dobroci.
Image

Pogrzebaliśmy trochę w szatach, ale nic ciekawego nie wpadło nam w oko

Image

Image

Image

Następnie pojechaliśmy do Central Market gdzie Kasia wyczyściła nam portfel z wszystkich RM :) musiałem wybierać kasę z bankomatu.

Image

Image

Z pełnymi plecakami ruszyliśmy w stronę Bukiet Nanas. W samym parku znajdują się dwa wejścia do Menara Tower więc można spokojnie rozkoszować się otoczeniem i nie martwić się nic.

Image

Image

Image

Image

Po odpoczynku w parku udaliśmy się w stronę wieży.

Image

W oczekiwaniu na windę

Image

I widok z Open Deck, cudowne przeżycie, polecamy wszystkim niezdecydowanym.

Image

Image

Image

Image

Mieliśmy plan żeby poczekać do zachodu słońca i zrobić kilka nocnych zdjęć KL z góry. Jednak jak to zwykle bywa coś się musi dziać, niebo pokryło się chmurami,w końcu jesteśmy w Kuala Lumpur. Szybka decyzja zjeżdżamy na dół, łapiemy darmowego busa do bramy i pędzimy w kierunku przystanku. Ledwo doszliśmy suchą stopą na przystanek.

Za plecami przystanku widzimy knajpie, więc mimo ulewy decydujemy się na ostatnią kolację w KL.

Image

Image

Bylo pyszne. :)

Po obiedzie wsiedliśmy w darmowy autobus i pojechaliśmy na stację Pasar Seni gdzie przesiedliśmy się w kolejkę jadącą do dworca KL Sentral.
Na KL Sentral odebraliśmy bagaże i zjechaliśmy na sam dół na dworzec autobusowy. Odjazdy na lotnisko co 45 min koszt biletu to 10RM. Wyjechaliśmy ok godz. 20 na lotnisku byliśmy przed 21.

Image

Image

23.20 Odlot do Stanbułu, tym razem bez żadnych opóźnień. Ok 8 rano wylądowaliśmy w Budapeszcie i tak skończyła się przygoda w raju.
Mamy nadzieję na powtórkę w przyszłoroczne ferie tylko tym razem już w komplecie z córami :).

PODSUMOWANIE

Nasze koszty podzieliłem na kilka działów, wszystkie kwoty za dwie osoby nie licząc posiłków.

Loty
1. BUD-IST-KUL-IST-BUD – 3400 zł Turkish Airlines kupione na http://www.flipo.pl
2. KUL-LGK-KUL – 210 zł Firefly http://www.fireflyz.com.my/
3. KUL-SIN-KUL = 520 zł Firefly

Prom
Langkawi – Koh Lipe – Langkawi – 440 zł rezerwacja tu https://telaga-terminal.com/

Parking
Parkoljcsendesen Budapest 17 dni – 140 zł najtańszy parking http://www.parkvia.com/en-GB/airport-pa … n-budapest

Noclegi rezerwowane przez booking i agodę
1. Kuala Lumpur – Hotel 99 Kuala Lumpur 3 noce, pokój z oknem, śniadania – 360 zł
2. Kuala Lumpur – Hotel 99 Kuala Lumpur 1 noc, pokój z oknem śniadanie – 120 zł
3. Langkawi – Geopark Hotel Oriental Village 1 noc, pokój z oknem – 125 zł
4. Langkawi – Geopark Hotel Oriental Village 1 noc, pokój z oknem – 104 zł
5. Singapur – Hotel 81 Palace 3 noce – 460 zł
6. Koh Lipe – Harmony Bed & Bakery 5 nocy – 900 zł

Wejściówki Kuala Lumpur

1. Menara Tower – 200 zł
2. KL Bird Park – 100 zł

Wejściówki Langkawi
1. Cable Car – 100 zł

Wejściówki Singapur
1. Zoo – 170 zł
2. Gardens By the Bay – 100 zł
3. S.E.A. Aquaruim – 170 zł

Inny transport
1. KLIA – Pudu – 20 zł
2. KL Sentral – KLIA – 20 zł
3. Singapore Pass – 110 zł
4. KL-Subang-KL – 12 zł
5. Komunikacja KL- 40 zł

CAŁOŚĆ ŁĄCZNIE ZŁ za 16dni (loty, noclegi, atrakcje, inny transport) – ok 7800.
Można zdecydowanie taniej, bo same wejściówki kosztowały prawie 1000 zł, ale być i nie zobaczyć ?? Jedzenie nie liczone bo sprawa indywidualna.

Wracamy do wspomnień z sezonu 2012 :)

Ostatnio opisywaliśmy plener ślubny Ani i Artura, który się odbył 4 lipca 2012 r., Już dwa dni po plenerze mknęliśmy naszym „Peżocikiem” 206 w podróż do naszej ukochanej Czarnogóry. Kraj ten odwiedziliśmy po raz trzeci i szczerze go polecamy, zwłaszcza miejscowość Ulcinj, która leży przy samej granicy z Albanią i jest dzięki temu już bardzo egzotyczna 🙂 Morze w tym roku było cudownie ciepłe, kwatera w świetnym miejscu blisko centrum i lokalnego targu z warzywami, rybami, serami i wieloma innymi miejscowymi specjałami. Cieszymy się, że udało nam się wyjechać chociaż na te 10 dni…

315

 

Po powrocie końcem lipca mieliśmy przyjemność uwiecznić ślub i wesele Agnieszki i Andrzeja. Para Młoda nie wyraziła zgody na publikację swojego wizerunku, dlatego tym razem wklejamy tylko dwa zdjęcia – pierwsze z przygotowań, na którym prawie nikogo nie widać, drugie z pleneru – bez Państwa Młodych – prawda, że piękne miejsce? 🙂

0128b 2483

Pozdrawiamy z Afryki ;)

Na naszym blogu znowu zastój, ale tym razem mamy lepsze wytłumaczenie niż obłożenie pracą – wakacjujemy się 🙂 No tak – dla nas ferie to jedyny czas, w którym możemy wyjechać na 2 tygodnie, a Egipt jest najbliżej położonym miejscem ciepłym o tej porze roku (a my uwielbiamy ciepełko :)).

Już niedługo wracamy, ale dla rozgrzania podsyłamy kilka zdjęć 🙂

21

24

 

 

Targi Foto Video Łódź 2012

Byliśmy – jak co roku – na targach Foto Video w Łodzi – była to piętnasta edycja najważniejszych targów dla branży profesjonalnych filmowców i fotografów w naszym kraju. Wystawcami byli producenci sprzętu fotograficznego, reprezentanci branży video czyli wszyscy, którzy zainteresują swoją ofertą fotografów, operatorów, montażystów, oświetleniowców. W tym roku pojawiła się też nowość w postaci firm zajmujących się produkcją i postprodukcją. To wszystko można było znaleźć na XV jubileuszowych targach Film Foto Video w Łodzi w dniach 29-31 marca 2012.

Osobiście obejrzeliśmy mnóstwo nowinek technicznych, porównaliśmy oferty firm produkujących albumy i fotoalbumy, kilka z nich postanowiliśmy włączyć do naszej oferty. W najbliższą środę trafi do nas nowy fotoalbum – prezentowany na tych targach. Polecamy ten najnowszy model okładki z białej eko-skóry połączonej z grawerowaną wstawką ze śnieżnobiałego akrylu. Do wyboru proponujemy trzy warianty tej okładki:

Okładki już są dostępne – wzór nr 3 spodobał się nam najbardziej i taki wybraliśmy jako album pokazowy do naszej kolekcji – zapraszamy do jego obejrzenia 🙂

Więcej możliwości okładek znajdziecie na naszej stronie www.mateuszpiotrowski.pl w dziale Albumy.